Pewnego dnia w naszej klasie 2A pojawił się niezwykły gość – mannolin! Na początku wszyscy myśleli, że to zwykła kaszka, ale szybko okazało się, że potrafi wyczarować świetną zabawę.
Najpierw uczniowie ostrożnie wsypywali kaszę do misek, później dodawali barwniki spożywcze i wlewali wodę. Już po chwili okazało się, że magiczne ciasto jest wszędzie: na ławkach, rękach, a nawet na nosach! Palce zamieniły się w pędzle, a na mannolinie pojawiały się kwiatki, śmieszne buźki i potworki.
Potem była największa atrakcja, zgadywanie, co mamy w misce. Jedni mówili, że to piasek z plaży, inni, że cukier dla olbrzyma.
Na koniec okazało się, że mannolina to nie tylko dobra zabawa, ale też świetne ćwiczenie dla rąk i wyobraźni. Klasa 2A zgodnie stwierdziła, że takie lekcje mogłyby być codziennie – najlepiej bez sprzątania.
/Edyta Wilk/











